Panujące od kilku dni safari zakończyło się. Ciepłe krople deszczu, momentami porywisty wiatr, błyski i uderzenia piorunów uczyniły minioną noc ekscytującą. Dopiero gdy zaczęło świtać, przyszedł czas na sen.
Kiedy chce się spać w pociągu… najlepiej być na to przygotowanym.

Miałem okazje wreszcie poznać tego Tygryska. Jestem zauroczony, to co sobą prezentuje wbija mnie w ziemię, w każdej sekundzie. To stało się tak nagle, wiedziałem jest cudowny, ale nie aż tak. Zostałem powalony. Sam tytuł posta ma wiele racji, to bylo love at first iSight!
Wracajac do domu po zajęciach zaświeciła mi się żaróweczka nad głową. Pomysł? Nie.. bardziej świadomość, że w lodówce nic nie ma. Postanowilem odwiedzić geant’a. Wszedlem, chwyciłem koszyk.. ruszyłem na poszukiwania. Tylko czego? Nawet teraz sam nie wiem, co chciałem kupić. Oczywiście wiedziałem, że jedzenie.. tylko co? Jakie? Pieczywo i dodatki do tego, wszystko to miałem w domu. Najważniejsza myśl: “co kupić żeby zrobić obiad?” Podróżowałem pomiędzy regałami, kolorowe opakowania śmigały mi przed oczami, niczym kolorowy świat będąc na karuzeli. W moim koszyku wylądowały.. aż dwie rzeczy. Frytki – 750g – karbowane oraz Kubuś : banan-marchew-jabłko. Ta pierwsza rzecz miała być na kolacje, plan ok? Nie sądze.. bo właśnie opycham się kanapkami. Natomiast Kubuś był na droge, bo postanowiłem się przetransportować do domu na piechotke. Jednoznacznie stwierdzam, że chyba się oduczyłem robienia zakupów w takich sklepach. Oczywiście dzisiaj powstały jeszcze dwie teorie: “Coraz bardziej lubie podróżować na piechote po centrum Szczecina.” oraz “Znów jest świetny azure back:ground”.
Dzisiaj przybyły do mnie dwa piękne chromowane cudeńka.. tak tak.. już są… sztuk dwie. Stoją i czekają, pierwsze dźwięki juz wydobyły. Yeah! Za tydzień będzie im raźniej, bo pojawi się mikser. Wtedy zacznie się prawdziwa zabawa. Powiem tak.. w tym momencie moja radość nie zna granic!


Recent Comments