Od jakiegoś czasu bawię się giełdą, czy jest ona tak nie przewidywalna, że trzeba jej się bać? Dla laika ciężko jest się wgryźć, tym bardziej nie ukończywszy studiów związanych z ekonomią. Na start potrzebujemy ok 2.000 złotych gotówki, by w ogóle zacząć. Nie mamy jednak sporej możliwości ruchu, inwestycje odbywają się przeważnie tylko w jedną spółkę. Mając portfel około 10.000zł wtedy swobodnie możemy już zróżnicować swoje decyzje kupując udziały w 2-3 spółkach. Wtedy możemy stracić na jednej, natomiast zyskać na pozostałych lub na odwrót. Tak naprawdę liczy się każdy grosz. Trzeba śledzić bierzące aktualności i starać się wyprzedzić o krok rynek. Tak samo ma się sprawa z pilnowaniem sprawozdzań okresowych danych firm, czy też obwieszczeń o zamiarach np. wchłonięcia innych firm, czy też problemów konkurentów. Jest bardzo wiele aspektów pod jakimi wybiera się w co i jak zainwestować. Sam nie jestem specjalistą w tej dziedzinie, ale można znaleźć w sieci wiele ciekawych materiałów. Tak na koniec, mała opowiasta. Kiedyś kiedyś, za czasów liceum był pewien konkurs dla młodych osób właśnie odnośnie inwestowania na giełdzie. Dostawało się wirtualne 30.ooo na inwestycje, a operacje odbywały się na prawdziwych danych z warszawskiego parkietu. Zbliżało się lato, pomyślałem, aktywność seksualna wzrośnie, ludzie będą zabezpieczali się na wyjazdach wakacyjnych czy też zachce im się urozmaiceń w plenerze, sprzedaż ogumienia zapewne wzrośnie, więc kupiłem sporo akcji unimil. Nie myliłem się, akcje po tygodniu skoczyły do góry, a ja zarobiłem troche wirtualnych pieniędzy. Niby strzał, ale jak bardzo okazał się celny. Dla chcących spróbować, jest możliwość przetestowania swoich sił na wirutalnych pieniądzach polecam – resell.pl
ps. odnośnie ogumienia - osobiście preferuję inną markę ;)
