W sobotę przyjechał nowy hardware do mojego setupu muzycznego. cidiplejery. Tzn. nie kupiłem, zostały mi wypożyczone. Dopiero dziś mogłem przysiąść i pokręcić. Nagrałem płytki, pyk, pyk. Po 30min zacząłem się wkurzać, jog – to takie coś dziwnego.. aaa! Minęła kolejna godzina, już się zacząłem przyzwyczajać. Nadal jednak tego nie czuję, nie mogę złapać muzyki w swoje ręce. Tak, przyznaję – uwielbiam cyfrowy świat, ale pod tym względem uwielbiam ten analog, szelest zjechanej igły.
Ha! To mi się przypomniało, kilka dni temu miałem świetny, przerażający(?) sen. Śniło mi się, że moje igły w systemach były tak ostre, że cięły wszystkie płyty jak laser! Skąd to się wzięło? Dzień wcześniej naczytałem się o qbertach, które zapragnąłem mieć niczym seksi blondynkę z dużymi balonami ;-)
29Oct07
digital world
- No Comments
