My Boo, teraz tak na liście. Wiesz! Bo niezwykła, bo taka jesteś dla mnie. Wszystko się wcześniej namieszało, dziwnie było. Było, nie będzie już. Tak naprawdę to tylko love is stronger than pride. Już zaraz na deskę i śnieżnym puchu będę się walał. Doczekać się nie mogę.
Znowu tu mniej piszę, choć odpowiedź jest prosta. Dobrze mi, a ten pomacaj to marudnik się mały zrobił. Nie może być dalej tak, bo kolorowo jest. Tam, tu.
Wzięło mnie wczoraj na playlisty z 2001 roku. Dawno niesłyszany Usher, Joe i inne czarne dźwięki. Chociaż przy czarnym zostałem, nadal uwielbiam czarne płytki.
za’reklamuję miss bang bang, we are all on drugs.
