Szał, dziki szał. Przedświąteczne zakupy i ogrom ludzi we wszelkiego typu centrach handlowych. Czemu wszystko na ostatnią chwilę? Taka polska domena. We czwartek o 22 pojechałem do tesco, żeby dokupić kilka produktów na świąteczną kolację. Zwykle o tej porze ludzi nie było wcale lub było ich niewiele. Miałem max 10 produktów w swoim koszyku. W kolejce stałem do północy. Ludzie z koszykami wypchanymi po sam szczyt tarasowali każde przejście. To samo się działo w biały dzień, a znalezienie miejsca parkingowego graniczyło z cudem.
ps. kupiłem wreszcie komplet sztućców :-)
