Dziś wyjazd na Słowację, mam gorączkę.. 37.5. Czeka mnie kilkanaście godzin podróży. Tylko tą gorączką się przejmuje, bo przecież ja nie choruje, a tu o.. niespodzianka. Plecak zapakowany po brzegi, całe szczęście – ciężki nie jest. Święta jak święta, minęły szybko, bez rewelacji. Prawie to samo co rok temu. I’m on drugs! Trochę nie kontaktuje i czasem mam niezły slowmotion przed oczami. iPod – napchany dramami i minimalami idealnie na stok.
Do zobaczenia za rok! Ekhm, w 2008!
