Tym razem bez historyjek sytuacyjnych. Dziś będzie to propozycja niemal idealnie odzwierciedlająca zjawisko admina/serwisanta w dużej firmie. Ktoś wpadł na pomysł na nakręcenie sitkomu o tej właśnie tematyce.
Sami informatycy ubawią się niesamowicie, natomiast inni? Hmm chyba ciężko będzie im zrozumieć pewne dowcipy sytuacjyne. Dodam jeszcze, że to dzieło anglików. Serial nosi tytuł The IT Crowd – więcej na wiki.
Czyli gorzej niż przejebane (dot com). Jak to się dzieje, kiedy pracujemy nad czymś od wielu tygodni, a w ciągu jednego dnia potrafi legnąć w gruzach. Mała pomyłka, nie dopatrzenie, często spowodowane zmęczeniem. Kiedy to wychodzi, każdy dźga nożem ile wlezie i gdzie popadnie.
Przychodzi taka chwila, kiedy wszystko zostaje wyjaśnione. Nie ma pieprzenia o dupie marynie, jest jasno postawiona sprawa. Każda ze stron wie o co chodzi i układa swoją taktykę zachowań, wg. swojego uznania. Piątkowy Savas nie powalił, wręcz średnio wypadł. Zagrał pewną 12″, którą też posiadam. ha! Pan zza powerbook’a bardzo słabo wypadł, liczyłem na coś lepszego. Frekwencja nie dopisała, znajomi się najebali (łącznie z sis, która piła vódę z gwinta) natomiast inni po skręcali kostki. Fakt faktem, cała impreza odbywała się pod hasłem znajomi znajomych, bo jak to bywa w sznie, wszyscy się znają. To takie przebłyski, w ciągu następnych notek będą kolejne z tych dni, kiedy nic nie pisałem.
Codziennie wstaję o 9 rano, powiedzmy w okolicach dziewiątej. Po załatwieniu wszystkich spraw zostaje masa czasu na zrobienie czegoś extra, na popołudniowe rozrywki też są chęci. Milion pomysłów/przemyśleń na napisanie nowej notki pojawia się akurat wtedy, gdy akurat dostęp do komputera jest ograniczony. Najczęściej zdarza się to gdy stoję w korku lub jadę windą. Z tygodnia na tydzień okazuje się, że sz-n to jednak małe miasto. Tutaj niemal wszyscy wszystkich znają, bądź mają wspólnych znajomych. W dodatku na 95% jestem pewien, że pewna osoba z bag’ mieszka po sąsiedzku.
15II2007 – początek. Minął rok i chyba się udało.

Recent Comments