Kolejny raz wyszło samo z siebie. Pojawiło się stare nowe miejsce w mieście, gdzie można iść jak za dawnych czasów i bawić się znakomicie.
To może po kolei, najpierw stare mezzo, mekka tech/deep/minimal-house.. dziś lokal w niezmienionym, zdewastowanym, stanie nie ma tego uroku co kiedyś. Zjawiam się przeważnie tylko na najważniejszego gościa, ostatnio był nim Pan Sienkiewicz. Duża liczba osób, zupełnie przypadkowych psuje mi cały wieczór. Niby klimatowcy i znawcy tematu poubieraniu w ciuchy z secondhandu lansują się jak tylko mogą, zawsze się pojawiają groupies. Jak tu się dobrze czuć w lokalu, gdzie TWA & Groupies & Przypadkowi ludzie bawią się obok ciebie uprzykrzając ten czas jak tylko mogą.
Cro, kiedyś niemal co tydzień potrafili przyciągnąć mnie przed swoje drzwi. Ostatnio miałem tam zjawić się na jednego z moich ulubieńców – Pacou. Niestety? Nie! Stety, że jednak zaniemogłem i pojechałem do domu w ogóle nie docierając do Cro. Znajomy, który zdał mi relację jak było utwierdził mnie w moich przekonaniach, że już nie warto tracić czasu na to miejsce.
Stare citi, klimat, znajomi, dla niektórych jedno z legendarnych miejsc tego miasta. Powstało nowe citi i później cała otoczka tego miejsca prysła jak jedna wielka bańka mydlana. Ponoć ładniejsze, ciekawsze, trochę większe. Na pewno na samym początku podobało mi się, i to bardzo.. aż dziwne, bo lubiłem tam się pojawiać mimo muzycznego niedopasowania. Minął rok, po klimacie nie widać śladu, coraz częściej po znajomych również. Nowe citi stało się studencką lansiarnią. W rok czasu stracili to na co pracowali przez poprzednie 4 lata. Nie mówie nie dla tego lokalu, ale jeśli mam wybierać, to zdecydowanie wole gdzie indziej..
Czyli do Wasabi. Pierwszy raz wylądowałem tam za sprawą D’. Miejsce ciekawe, wejscie też robi wrażenie, bo wchodzi się starą klatką, drewnianymi schodami na 2 piętro. Tam miła bramka sprawdza wiek. Czysto, ładnie, pomysłowo, klimatycznie, drewniany parkiet, obsługa w miarę.. ale wyrabia się. Za pierwszym razem pomyślałem.. ten lokal ma duży potencjał. Kolejna wizyta jeszcze bardziej to potwierdziła. K’ szalał za dekami, w momencie kiedy wkręcił 3 kawałki dramenbejsowe oszalałem, tak samo zachowali się wszyscy ludzie na parkiecie. Starzy znajomi, ze starego citi. Co ciekawe wiek większości ludzi 24+.. rewelacja. Będę tam wpadał, pił drinki i świetnie się bawił!
i tak jak w tytule cieszę się, że there’s new old place in the city!
Recent Comments