Zamieniłem 4 kółka na 2. Od poniedziałku śmigam do pracy rowerem. Droga zajmuje mi tyle samo czasu co samochodem. Oczywiście zauważyłem u siebie totalny brak kondycji. Za pierwszym razem omal płuc nie wyplułem. Dzisiaj dość ciężko było mi chodzić po schodach. Zamierzam tak jeździć kiedy pogoda będzie do tego zachęcała. Przecież jazda w deszczu to istny masochizm. Czasami czuję się jak małe dziecko, tyle radości sprawiła mi taka głupota jak jazda na rowerze.
Nic tego nie zapowiadało. Jechałem do Schwedt, w sumie taka normalna wycieczka. Na parkingu dziwnie silnik chodził, ale pomyślałem, że to przez olej i trzeba dolać. Podświadomie byłem zdenerwowany silnikiem i jedną sytuacją podczas jazdy, więc chwila nieuwagi.. przywaliłem w wiatę z wózkami. Pięknie! Zajechaliśmy do mockby na obiad, z ojcem poszliśmy zobaczyć pod maskę. Silnik – kaput. Wróciłem nim do sznia. Dziś rano nie chciał odpalić, po dłuższym czasie zrobił to z ogromną trudnością.. jak niewiele mu zostało. Miał jeszcze trochę wytrzymać, tak miesiąc, dwa. Teraz muszę się zacząć bardziej poważnie rozejrzeć za konkretnym nowym samochodem.
Jak to zawsze bywa, całe zuo się nakłada i emanuje w jednym czasie. Jednak cieszą mnie słowa, dziś je usłyszałem. Kilka ich było, chociaż ja zażartowałem, jak zwykle z resztą, odpowiedź była inna. Dłonie też się czasem mylą.
Dostałem pisemko z ZUSu o przymusie wyboru OFE, gdyż w tym roku poszły jakieś składki na moją emeryturę. Pojechałem więc do Nationale Nederlanden. Parking dość długi, jadę powoli szukam miejsca do parkowania. O jest, pomyślałem. Wąsko, ale się zmieszczę. Obok mnie, chwile wcześniej, jakiś koleś zaparkował jak frajer i zajął trochę mojego, wydzielonego, miejsca. Zamknąłem drzwi i poszedłem, po trzech krokach wróciłem się. Zapomniałem o bileciku parkingowym, wiec otwieram drzwi. Facet zaczyna komentować, że zaraz mu auto porysuję. Odpowiadam grzecznie, że nie porysuję. Tknęło mnie. Przygadałem mu, że jakby on stanął normalnie czytaj równo, to by było więcej miejsca. Nie musiałby tak panikować. No i się zaczęło. Po chwili zaczął mi grozić: ‘na autocasco Cię podam’, ja się zaśmiałem. Odpowiedziałem: no tak, 5 letni samochód na kredyt to i się boisz żeby Cię ktoś czasem nie obtłukł. Zrobił się cały czerwony z nerwów i zbulwersował się jeszcze bardziej, próbował dalej coś odburkiwać pod nosem, ale ja zabrałem się i poszedłem załatwiać swoje sprawy.
m&m’sy skończyły się, została jeszcze duża paczka haribo. Irytuje mnie brak światła, dzień mija jak dziesięć sekund. Ledwo co ogarnę część spraw, które muszę zrobić danego dnia. Wtedy już jest ciemno, niby nie wieczór, ale ciemno. Spać się wcześniej chce i taki kanapowy humor sam przychodzi. CSI:miami, That 70s Show i 10 sezon Top Gear to idealne sposoby na spędzenie takich ciemnych chwil przed ekranem tv.
Będąc na wi ostatnio przyuważyłem dziwną zatyczkę do baku w samochodzie obok.


Szafeczka skończona. Niby nic, ale to jest właśnie ten moment, kiedy powinna zostać w pełni oddana do użytku.. wspólnego. To stąd też właśnie jest już koniec.


Recent Comments